Niedziela, dnia 8 października 1939 r.
Kochana moja Zosieńko, Córeczko i Rodzice,
Zabłysła mi maleńka nadzieja wysłania do Was paru słów więc piszę i (…) gdy będzie się dało. Żyję myślą zawiadomienia Was o sobie abyście o mnie byli spokojni. – Jednak niepokój o Was, o Wasze zdrowie i byt nie opuszcza mnie na chwilę. Chyba nigdy nie będę mógł, potrafił Wam wykazać tego ogromu miłości, jaki czuję do Was, nią obecnie żyję, dla Was
chcę żyć, bo nie wyobrażam sobie życia bez Was Kochani. Modlę się do naszego Boga-Ojca, polecam Was Mu i błagam o prędki powrót do Was. – Jak Wam zdrowie służy, a rodzice, stryjenni i stryjenne się czuwają? – Bliżej mi im wszyscy są (dalej) i dziś to bardziej niż kiedykolwiek czuję. Życzę im z głębi serca zdrowia i pogody ducha w ciężkich chwilach. – Jak Zygmuntowie dają sobie radę? Bądźcie wytrwali i nie upadajcie na duchu. Niech Wam Pan Bóg w tym dopomoże. Niech życie nasze idzie trybem dawnym i normalnym. – Miłujcie się i wspomagajcie.
Zochnuś Jedyna o ile Ci się uda, postaraj się kupić sobie (…) ciepłej bielizny, teraz o to będzie łatwiej (…) trzeba wykorzystać każdą okoliczność.
Pamiętajcie o ogrodzie, może ten kawałek ziemi będzie głównym Waszym
karmieniem. – Pamiętajcie o harcie ducha – w nim i Bogu nasza nadzieja!
W danej chwili jestem bardzo daleko od Was i pomimo wszystko nie tracę
nadzieji połączenia się z Wami. – Bóg nas karze. Bóg tego chciał i chce, więc godzić się musimy z Jego wolą. – Zdrów jestem i apetyt mi służy! Różne tu teorie krążą. Jakby lada dzień mają być zwolnieni szeregowcy (…). Co do nas, nic nie możemy. – Traktują nas wszystkich
jednakowo. Żadnej złości ani nienawiści nie odczuwamy. Beznadziejna nuda i tęsknota za swoimi. Jest ze mną (Antoni) Duchnowicz, Tadeusz Twardowski, (Franciszek) Hermanowicz i b. wielu innych. Dwa razy nas (…) przedstawieniu mój faktyczny stan. – Ze wszystkich bliskich mi wciąż najbardziej szkoda mi Ciebie i mojej małej Zosi (…)
Całuję was kochani, Czesław G.