Kozielsk, dnia 22.II.1940 r.
Najdroższa Mamusiu!
Pierwszą wiadomość o moich najdroższych otrzymałem wczoraj od wuja Mariana i niestety nie były one dobre. Śmierć śp. Tatusia przejęła mnie ogromnie, odczułem ją bardzo boleśnie, wycisnęła mi wiele łez z oczu. Wrażenie było tym większe, że wszystkiego , lecz właśnie tego nieszczęścia się nie spodziewałem bo ani przez chwilę nie przypuszczałem, ze Najdrożsi Rodzice opuścili Barycz i rzucili się na tak
straszne przejście. Biedny Tatuś, trudno mi się pogodzić z myślą, że już go więcej nie zobaczę. Lecz Tatuś ma już przynajmniej spokój. Mamusia też tyle cierpiała i ciągle cierpi. Jak wiele Mamusia przeżyła; przez ile przeszła, mi serce się ściska gdy o tym się pomyśli. Bardzo a bardzo z Najdroższą Mamusią współczuję i bardzo mi jej żal.
Co do mnie, czuję się fizycznie dobrze i także staram się nie załamywać psychicznie. Czas spędzam monotonnie, trochę się uczę, szyję, na przemian, a często leżąc na pryczy myślę o swoich najdroższych. Od Marylki i dzieci nic jeszcze nie otrzymałem, wiem, że są w Warszawie. Proszę do nich napisać, że przez chwilę mi z myśli nie schodzą, bo przecie tak ogromnie są mi drodzy. Proszę pisać często, ja nie, bo ta sprawa ode mnie nie zależy. Całuję rączki Mamusi i Cioci, Zygmuntów ściskam,
Bolek
źródło: * materiały własne