
Jan Dominiczak
DANE PODSTAWOWE
Data i miejsce urodzenia: 6 grudnia 1902 rok Sadowice, gmina Mogilno, województwo poznańskie
Stopień wojskowy (z 1.09.1939): posterunkowy Policji Państwowej
Miejsce kaźni i pochówku: Twer-Miednoje
Zamordowany: 9-11 kwietnia 1940 roku
Posterunkowy Policji Państwowej, syn Andrzeja i Marianny z domu Wojciechowskiej, urodził się 6 grudnia 1902 roku w Sadowicach. Ukończył dwie klasy szkoły powszechnej. Wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 roku. W policji służył od 1929 roku w okręgu XI (poznańskim). 5 stycznia 1933 roku rozkazem Komendanta Wojewódzkiego Policji Okręgu nr XI został przeniesiony do Komendy Powiatowej Policji Państwowej w Jarocinie. We wrześniu 1939 roku na posterunku Policji Państwowej w Pleszewie.
Odznaczony Brązowym Medalem „Za Długoletnią Służbę”.
Żonaty z Anną, miał syna Zenona i córkę Wiesławę.
Jeniec obozu NKWD w Ostaszkowie, zamordowany w Twerze i pochowany w Miednoje. Lista wywózkowa numer 012/1 z kwietnia 1940 roku. Rozstrzelany w okresie 9-11 kwietnia 1940 roku.
Postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego z 5 października 2007 roku awansowany pośmiertnie na stopień aspiranta Policji Państwowej.
Pośmiertnie odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari oraz Kampanii Wrześniowej 1939 roku.
Jan Dominiczak został upamiętniony na tablicy pamięci „Mieszkańcy województwa poznańskiego – ofiary ludobójstwa katyńskiego” w kaplicy św. Józefa kościoła pw. św. Jana Kantego w Poznaniu (19.09.2017). Posterunkowy znajduje się na Murze Pamięci w Pleszewie (2010), jak również został wymieniony na tablicy pamięci w Jarocinie (2019). Upamiętniony też wśród pomordowanych na pomniku katyńskim na cmentarzu w Mogilnie.
Literatura: 3, 10, 19, 35, 253

źródło: *

źródło: *

źródło: *


Pleszew (1939), źródło: *



Dnia 8.12.1939
Kochana Żono.
Donoszę Ci, że jestem zdrów
i przy życiu. Przebywam
w Rosji w Ostaszkowie.
Na odwrotnej stronie
pod adresem jest mój
adres – proszę o szybki
odpis. Modlę się za Was.
Kochający Cię mąż
Dominiczak Jan.
Kartka pocztowa otrzymana w sylwestra 1939 roku.

Pamiątkowa tablica
na Murze Pamięci w Pleszewie
Lista osób związanych z ziemią pleszewską zamordowanych na terenie ZSRR w 1940 roku, m.in. w Katyniu, Charkowie i Twerze. Obejmuje 28 nazwisk, z czego 14 to osoby związane z ziemią pleszewską z racji urodzenia, a 14 to osoby pracujące w Pleszewie tuż przed aresztowaniem, osadzeniem i zamordowaniem przez sowietów.
Tablica przy kościele farnym pw. Ścięcia św. Jana Chrzciciela w Pleszewie została odsłonięta w 2010 roku podczas uroczystości zorganizowanych przez Samorząd Miasta i Gminy Pleszew.
źródło: https://samorzad.pap.pl/kategoria/wiadomosci-klubowe/powiat-pleszewski-odslonieta-tablica-katynska
Pomnik Jarocin
„Tak jeden za drugim podawał swe nazwisko
Ostatnie to słowa w ich życiu
Ostatnie pytanie, ostatnia odpowiedź,
I jedna kula, to wszystko…”
Horytnica
W hołdzie Policjantom Policji Państwowej Ziemi Jarocińskiej, ofiarom sowieckiego i niemieckiego terroru, którzy oddali swe życie za Polskę, a ich śmierć jest świadectwem wierności i niezłomności w służbie Ojczyźnie. Miednoje, Bykownia, Warszawa. 24 kwietnia 2019 rok

Pomnik katyński na cmentarzu w Mogilnie
„Gdy gaśnie pamięć ludzka dalej mówią kamienie”
Stefan Kardynał Wyszyński Prymas Polski
Wśród wielu dziesiątek tysięcy żołnierzy i oficerów Wojska Polskiego zamordowanych w 1940 roku w Katyniu, Starobielsku, Ostaszkowie, Miednoje, Charkowie, Czortkowie, Równem i Kozielsku
oraz innych miejscach Golgoty Wschodu z rozkazu stalinowskich władz Związku Sowieckiego, znaleźli się synowie Ziemi Mogileńskiej.
Urny z ziemią nasiąkniętą krwią naszych bohaterów
złożono pod pomnikiem 15 września 2007 roku.
źródło: https://www.mogilno.pl/asp/82-rocznica-sowieckiej-agresji-na-polske,335,artykul,1,471

Katyń…
ocalić od zapomnienia
Jan Dominiczak otrzymał swój Dąb Pamięci przy Zespole Szkół Publicznych w Kowalewie, Pleszew.
Program edukacyjny „Katyń… ocalić od zapomnienia” został zainicjowany 13 kwietnia 2008 roku w czasie uroczystości upamiętnienia 30 Ofiar Zbrodni Katyńskiej na Cmentarzu Poległych w Radzyminie. Jest to idea zachowania pamięci o ofiarach NKWD z 1940 roku poprzez sadzenie imiennych Dębów Pamięci.

Fragmenty wspomnień syna Zenona;
„W 1939 roku też łamaliśmy się opłatkiem. Było nas tylko troje. Myślami łączyliśmy się z bliskimi naszemu sercu, w szczególności z Ojcem. Życzyliśmy sobie rychłego z Nim spotkania. Wprawdzie pocztówka od Niego z obozu w Ostaszowie była dopiero w drodze, to jednak wierzyliśmy w Jego powrót. Pocztówkę otrzymaliśmy 31 grudnia. Radość była przeogromna, chociaż treść była lakoniczna jakby przeszła cenzurę:
8.12.1939 Kochana Żono Donoszę Ci, że jestem zdrów i przy życiu. Przebywam w Rosji w Ostaszkowie. Na odwrocie pod adresse jest mój adres, proszę o szybki odpis. Modlę się za Was. Kochający Cię mąż Dominiczak Jan.
Karta ta obudziła w nas nadzieję na rychły powrót Ojca. Nadzieja ta była jednak płonna. Już nigdy więcej nie otrzymaliśmy od Niego znaku życia (…). W lutym 1945 roku front przetaczał się przez Pleszew (Pleszew został wyzwolony 24.01.1945). Oddziały wojska polskiego i delegatura kościelna biwakowały na targowisku. My dzieci, z nadzieję na chociażby strzęp informacji o jeńcach z Ostaszkowa wieczorami odwiedzaliśmy biwak i „nadstawialiśmy ucha”. Dostaliśmy tam w prezencie obrazki Matki Boskiej i Jezusa. Zawisły one nad drzwiami w kuchni, a wojsko odeszło zdobywać Berlin.
Po kapitulacji Niemców nasi żołnierze wracali jako zwycięzcy. Na rynku dumnie maszerowali w szyku defiladowym wśród radości tłumów. Nie wszyscy wiwatowali. W tłumie stał 9-letni chłopiec z siostrą Wiesią i w napięciu, z drżeniem serca wpatrywał się w maszerujących żołnierzy. Miał nadzieję, że może rozpozna wśród nich swojego Ojca. Byłby to cud. Przecież nie znał Go, nie wiedział jak On wygląda. Wierzył jednak, że serce mu podpowie: to jest On. Cud się nie zdarzył i chłopiec szlochając, pobiegł ulicą Sienkiewicza na drugi koniec miasta do swojej Mamy. Wojsko zajęło opuszczone przez Niemców koszary. Jednego wieczoru odbył się tam apel poległych. Kompanie ustawiły się na placu apelowym, rozległa się komenda otwierająca apel i młody energiczny głos zaczął wywoływać nazwiska poległych żołnierzy. Każdorazowo przy dźwięku werbli wojsko odpowiadało „poległ na polu chwały” i następowała salwa z karabinów. Było to wzruszające przeżycie. Chłopiec w skupieniu wysłuchiwał nazwiska poległych. Nie wymieniono nazwiska Jan Dominiczak. Z uczuciem ulgi stwierdził, że chyba jego Ojciec nie zginął, przynajmniej nie w tej jednostce.
Ojciec nie wrócił ze wschodu, więc może należy go oczekiwać, gdy przybędą z zachodu oddziały polskiego wojska z generałem Andersem na białym koniu (…). leżałem w szpitalu chory na dur brzuszny. Wtedy ta choroba dziesiątkowała zarażonych, jedynym ratunkiem była niedostępna penicylina. Mamusia dokonywała cudów (…). Dziękuję Ci Mamo! Po chorobie pozostały jednak usztywnienia stawów kolanowych. Przez pewien czas wożono mnie do szkoły rowerem, a przerwy szkolne spędzałem siedząc w ławce. Mamusia całe dnie spędzała przy maszynie do szycie, Ojca ciągle brakowało, nadzieja na Jego powrót topniała. A jednak prawie powrócił!
Było to we śnie. Dorośli nieraz rozmawiali o pogmatwanych ludzkich losach. Że może Jasiu żyje gdzieś na zesłaniu na Syberii lub na odludziu w dalekim Kazachstanie, że może założył tam nową rodzinę i już nie wróci do kraju. Wtedy to wrócił we śnie. Zapamiętałem, że wysoki mężczyzna wszedł do kuchni a za nim jakaś egzotyczna Azjatka. On stanął oparty o futrynę drzwi, a ona przysiadła na skrzynce na drwa przy drzwiach. Tak trwali bez słowa i bez ruchu. Przecież nie znałem Ojca, ale wiedziałem, że to jest On. Nikt inny nie wszedłby do naszej kuchni jak do swojego domu, bez pukania i tak pewnie. Sen się urwał, ale długo był dla mnie w tym półsieroctwie radosnym wspomnieniem.”