
Alfred Tułodziecki
DANE PODSTAWOWE
Data i miejsce urodzenia: 17 maja 1899 rok Rombin, powiat kościański, województwo poznańskie
Stopień wojskowy (z 1.09.1939): kapitan piechoty
Miejsce kaźni i pochówku: Charków
Kapitan piechoty, syn Apolinarego i Kazimiery z domu Niedźwiedzińskiej, urodził się 17 maja 1899 roku w Rombiniu w powiecie kościańskim. Uczeń gimnazjum śremskiego im. Józefa Wybickiego. Maturę uzyskał w Gimnazjum św. Marii Magdaleny w Poznaniu w 1919 roku. Należał do Towarzystwa Tomasza Zana. W 1917 roku powołany do służby w armii niemieckiej. Po rozejmie przyjechał do Rokosowa, gdzie wówczas mieszkali jego rodzice. Do powstania wielkopolskiego przystąpił 1 stycznia 1919 roku. Walczył w szeregach Batalionu Ponieckiego grupy Leszno. Do Wojska Polskiego wstąpił ochotniczo w 1919 roku. W tym też roku ukończył Wielkopolską Szkołę Podoficerów Piechoty w Biedrusku. W styczniu i lutym 1920 roku uczestniczył w objęciu północnej Wielkopolski i południowego Pomorza – terenów przyznanych Polsce traktatem wersalskim. 1 marca 1920 roku został awansowany na podporucznika piechoty. W 1920 roku został przydzielony do 60. Pułku Piechoty, z którym walczył na wojnie polsko-bolszewickiej. Pełnił obowiązki oficera informacyjnego i w zastępstwie adiutanta pułku. Po wojnie służył w 60. Pułku Piechoty w Ostrowie Wielkopolskim, gdzie pełnił obowiązki oficera informacyjnego i adiutanta pułku. 19 lutego 1923 roku został mianowany porucznikiem piechoty i przeniesiony do sztabu Dowództwa Okręgu Korpusu VII na stanowisko referenta służby poborowej. 1 czerwca 1923 roku otrzymał awans na kapitana służby administracyjnej. Od 1 grudnia 1924 roku do 29 września 1926 roku przydzielony był do Powiatowej Komendy Uzupełnień Poznań-powiat na stanowisko oficera ewidencji i referenta do spraw inwalidów. Od 30 września 1926 roku pozostawał w sztabie Dowództwa Okręgu Korpusu VII, w referacie uzupełnień.
Kapitan służby czynnej w Sztabie Dowództwie Okręgu Korpusu VII w Poznaniu we wrześniu 1939 roku. W niewyjaśnionych okolicznościach dostał się do niewoli sowieckiej po 17 września.
Odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi i Odznaką Pamiątkową Wojsk Wielkopolskich.
Żonaty z Julią Heleną z domu Żywczyńską, miał syna Andrzeja (1932).
Rodzina otrzymała telegram ze Starobielska (grudzień 1939 rok).
Jeniec obozu NKWD w Starobielsku, zamordowany w siedzibie charkowskiego Zarządu NKWD i pochowany w Charkowie.
Postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego z 5 października 2007 roku awansowany pośmiertnie na stopień majora.
Pośmiertnie odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari oraz Kampanii Wrześniowej 1939 roku.
Alfred Tułodziecki został upamiętniony na tablicy pamięci „Mieszkańcy poznańskiego – ofiary ludobójstwa katyńskiego” w kaplicy św. Józefa kościoła pw. św. Jana Kantego w Poznaniu (19.09.2017). Uhonorowany na tablicach pod Kościańskim Krzyżem Wschodnim (2007).
Literatura:
Charków, Księga Cmentarna Polskiego Cmentarza Wojennego [2]
Mieszkańcy Gostynia i okolic w mogiłach katyńskich [11]
Powstańcy wielkopolscy w grobach katyńskich [15]
Postanowienie nr 112-48-07 Prezydenta RP z dnia 5 października 2007 r. [19]
https://www.koscian.pl/files/8545/folder_koscianska_lista_katynska.pdf
https://muzeum.gostyn.pl/wp-content/Gostynski_Slownik_Biograficzny/T/tu%C5%82odziecki%20alfred%20stanis%C5%82aw.pdf

źródło: * materiały własne

źródło: * materiały własne

źródło: * materiały własne

źródło: * materiały własne
Wspomnienia syna Andrzeja
Był rok 1932 – 28 grudnia w środę o godzinie 12 z dziarskim krzykiem sprawiłem mojemu Tacie radość, że jestem chłopcem. Zamieszkaliśmy na ulicy Mostowej w Poznaniu, w czteropokojowym mieszkaniu z kuchnią i pokoikiem dla pomocy domowej. Duże i jasne pokoje miały piece z pięknymi, ozdobnymi kaflami oraz dekoracyjne gzymsy przy suficie, duże wysokie drzwi, duże okna z żaluzjami i dekoracyjne tapety.
Tatuś w randze porucznika miał do pomocy w domu ordynansa, a ja od 4 roku życia nianię – panią Marię Świat. Pamiętam piękne święta z rodzicami i bratem Mamy zimą, a latem kąpiele w Bałtyku. Jak ukończyłem 6 lat – Tata zabrał mnie do sztabu DOK VII, gdzie pracował. Zawsze przyjeżdżał po niego motocykl z przyczepką, co było dla mnie dodatkową frajdą.
W lipcu 1939 roku Tatuś wysłał nas z Mamą do Brześcia nad Bugiem, aby odsunąć od najazdu Niemców. Wtedy, na dworcu, widziałem Go po raz ostatni… Wejście Armii Czerwonej do twierdzy przeraziło Mamę – mając 10 lat uciekała ostatnim transportem ze ZSRR. Natychmiast spaliła nasze dokumenty i zdjęcia Taty. To nas ocaliło przed wysyłką do łagrów. Mama za wszelką cenę chciała uciec, w grudniu 1939 roku w trudnych warunkach, idąc po śniegu próbowaliśmy przejść „zieloną granicę”. Przewodnik zapowiedział, że nie wolno uciekać w przypadku zauważenia Rosjan. Pojawił się rosyjski łazik, Mama – świetnie mówiąca po rosyjsku, wyjaśniła żołnierzom, że uciekamy ze strefy niemieckiej do rosyjskiej. Rosjanie na szczęście uwierzyli, a nam ostatecznie udało się dotrzeć do niemieckiego posterunku granicznego. Pociągiem dojechaliśmy do Warszawy, gdzie zamieszkaliśmy z ciocią Józią (siostrą Mamy).
Kościański Krzyż Wschodni
Upamiętnia 62 osoby zamordowane na Wschodzie.
Tablice odsłonięto w 2007 roku.
Cokół pod krzyżem nosi ślady po ostrzale. Są to ślady „zabawy” niemieckich okupantów.

