A B C D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S T U V W X Z
Florian Nowakowski

Florian Nowakowski

DANE PODSTAWOWE

Data i miejsce urodzenia: 20 kwietnia 1910 rok Poznań, województwo poznańskie
Stopień wojskowy (z 1.09.1939): podporucznik rezerwy
Miejsce kaźni i pochówku: Katyń
Zamordowany: 23-24 kwietnia 1940 roku

Podporucznik rezerwy, syn Stanisława i Marianny z domu Wojczak, urodził się 20 kwietnia 1910 roku w Poznaniu. Absolwent Szkoły Podchorążych Rezerwy Sanitarnej w Warszawie. Przydzielony do 29. Pułku Piechoty, następnie do Szpitala Okręgowego. Podporucznikiem mianowany ze starszeństwem 1 stycznia 1936 roku. Odbył ćwiczenia w 1937 roku w 56. Poznańskim Pułku Piechoty. Zmobilizowany już 23 sierpnia 1939 roku w tajnej mobilizacji alarmowej. Pociągiem sanitarnym, po rozpoczęciu wojny odjechał z okolic Krotoszyna. Przez Sochaczew, dotarł do Lublina, następnie Chełma, Równego i Tarnopola, gdzie 17 września dostał się do niewoli sowieckiej.
Uczęszczał do gimnazjum, a potem Liceum im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Matura 1928 rok. Absolwent Uniwersytetu Poznańskiego z 1934 roku. Po studiach pracował jako lekarz w Urzędzie Wojewódzkim z Poznaniu, na placu Kolegiackim oraz w pogotowiu przy ul. Fredry w Poznaniu. Lekarz internista. Po ślubie prowadził prywatną praktykę w Poznaniu.

Żonaty z Genowefą (zwaną Rudi), bezdzietni.

Jeniec obozu NKWD w Kozielsku, zamordowany i pochowany w Katyniu. Lista wywózkowa numer 040/3 z 20 kwietnia 1940 roku. Rozstrzelany 23-24 kwietnia 1940 roku.

Postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego z 5 października 2007 roku awansowany pośmiertnie na stopień porucznika.

Pośmiertnie odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari oraz Kampanii Wrześniowej 1939 roku.

Florian Nowakowski został upamiętniony na tablicy pamięci „Mieszkańcy województwa poznańskiego – ofiary ludobójstwa katyńskiego” w kaplicy św. Józefa kościoła pw. św. Jana Kantego w Poznaniu (19.09.2017).

Wg list ekshumacyjnych i dokumentów Zarządu Głównego Polskiego Czerwonego Krzyża przy nierozpoznanym ciele Floriana Nowakowskiego znaleziono: notes oraz świadectwo szczepienia w Kozielsku o numerze 1303 (0921).
Florian Nowakowski prowadził swój notes-kalendarzyk (z przerwami) do samego końca. Przy dacie 3.IV.1940 zanotował „Początek wyjazdów”, a pod datą 22.04.1940 – „godz. 17:00 wyjazd z Kozielska”. Pamiętnik (z pewnymi zmianami) został opublikowany przez Niemców w 1943 roku wraz z listą ekshumowanych.

Literatura:
Katyń, Księga Cmentarna Polskiego Cmentarza Wojennego [1]
Postanowienie nr 112-48-07 Prezydenta RP z dnia 5 października 2007 r. [19]
Zabici w Katyniu, Indeks represjonowanych, tom XXI [30]
Mój Ojciec, tom 1 [249]


Pisemna opinia

Dowodzący 1 kompanią szkolną por. Władysław Zaleski, ocenił plutonowego Floriana Nowakowskiego w październiku 1935 roku:

„Indywidualność bardzo duża, energiczny, posiada dużo inicjatywy. Bardzo ambitny, bardzo obowiązkowy i pilny. Towarzysko wyrobiony, lojalny, posłuszny. Wystąpienia przed frontem dobre. Zdolności dowodzenia i rozkazywania dobre. Fizycznie bardzo wytrzymały. Logiczny, konsekwentny. Decyzyjność szybka i trafna. W nowych warunkach orientuje się dobrze. Na wpływy postronne bardzo odporny. Samodzielny, wytrwały, sumienny w pracy. Przepisy przestrzega bardzo dobrze…”

zastępujący dowódcę pułku ppłk. Pelc dopisał:

„Rzutki w polu. Orientacja w sytuacjach taktycznych wystarczająca. Może być lekarzem baonowym…”

—————————————————–
Stanisław M. Jankowski, Czterdziestu co godzinę,
Polska Fundacja Katyńska, Zeszyty Katyńskie 14
źródło: https://katyn.ipn.gov.pl/download/42/13513/ZESZYT14-Czterdziestucogodzine.pdf


Tabliczka cmentarna podporucznika Floriana Nowakowskiego na Cmentarzu Wojennym w Katyniu.
Tabliczka cmentarna podporucznika Floriana Nowakowskiego na Cmentarzu Wojennym w Katyniu.
źródło: https://myzmarcinka.pl/historia/profesorowie-i-wychowankowie-polegli-i-pomordowani-w-latach-1939-1945/

Przejmujący dreszczem głos zza grobu
„O powrocie nikt już więcej nie mówi…”

17.IX.1939 Wczesnym rankiem dostałem się do niewoli. Kopyczyńce. Wieczorem odjazd.
18. Po południu przybywamy do Kamieńca Podolskiego. Rudi, moja kochana!
19. Przeładunek wieczorem. Odjazd rano.
22. Transport. Nocą o 1-szej mijamy Kojów. Co tam robi Rudi i rodzina.
23. Obiad w Miedwiedin, nocujemy w Teszni.
24. Rankiem przyjeżdżamy do Ciotkio. Piszę na podłodze. Strasznie zimna noc. Głód, wściekłe zimno. Prałem bieliznę, przynajmniej zmyłem wszy od kilku dni.
26. Dniem też zimno. Mało słońca. Ciężko mi. Jemy dwa razy dziennie, mało. – Braknie tłuszczu. Zęby zaczynają boleć.
27. Lodowo zimna noc. Dzień pochmurny. Czy Rudi i Matka myślą o mnie. Co robią Józef i siostra? Otrzymaliśmy cukier. O, Boże, daj jakąś zmianę!
28. Czekamy na śniadanie. Dobry nastrój. Masło. Nie ma co palić.
29. Noc zimna i straszliwie zła. Kiedy można będzie mieć nadzieję na powrót? Znajduje się tu również Rosada. Dał mi machorki. Wydali trzy razy chleb, głód dokucza. Zapoznałem się z Adamem i Gustowskim. Kochana Rudi i rodzino!
30. Ta noc znów na podłodze – okropne! Przewracamy się z boku na bok. Bezczynność i głód dokucza. Znowu nas spisują. Wieczorem modlitwa. Dają trochę machorki. Całuję Rudi, Matkę i Józefa.

1.X.1939 Noc zimna. Robią nadzieję na powrót. Zawsze wymówka „wsio budiet”, pierwszy wyrok śmierci. Mój Boże, cóż to za niedziela! Myśli moje wybiegają naprzód. Piorę bieliznę.
2. Noc jest cieplejsza, ale wszystko mnie boli. Beznadziejnie. Apetyt, mało chleba, film.
3. Noc zła, pada deszcz. Podział obozu, rewizja. Nie mnie Bóg zachowa!
4. W obozie są oficerowie, cywile i policjanci. Znów listy imienne z adresami.
5. Noc jest zimna. Straszliwy ból w kolanach, nie mogę spać. Robią znowu nadzieję na odjazd w ciągu dwóch tygodni. Zimno. Modlitwa z moimi najbliższymi.
6. Okropna noc, ach ten ból w kolanach! Zadymka śnieżna. Budujemy prycze, spisują moje personalia.
8. Przecież to niedziela, o 12.30 modlitwa. Jedzenie jeszcze się pogorszyło. Nudy bez pracy. Nie mam nic do palenia.
9. Z chleba cieszę się tak, jak z manny.
13. Wstałem wcześnie, wyspany. Zimne noce. Cywilni mają odjechać. Dwóm osobom dałem adresy najbliższych. Straszliwe zimno, głód, brakuje tłuszczu.
14. Nocą jest zimno. Boże, dopomóż wytrzymać! Cały dzień modlę się. Wieczorem śpiew.
16. Głód. Przeprowadzka do monasteru. Marsz 3 km. Z powodu osłabienia ledwie doszedłem.  W monasterze więcej chleba.
17. Zestawianie list lekarzy. Noc nieco cieplejsza. Bóle w krzyżu. Nie mam lekarstwa. Boże, dopomóż przetrwać!
18. O powrocie nikt już więcej nie mówi…
19. Nudzi się bez pracy. Głód, ostatni kawałek chleba zjadłem popołudniu.
20. W nocy dwa razy wychodziłem. Boże, co za fatalna pogoda! Brak wiadomości. Zły kaszel. Myślę o domu.
21. Kaszel mnie zamęcza, pada deszcz.
22. Piękna pogoda. Mój Boże, jaka wspaniała niedziela. Tylko moi najmilsi są tak daleko. Na pewno oni są zdrowi i weseli.
23. Rejestracja znowu. Kąpię się. Palę dalej.
24. Zamiast odjazdu znowu każą czekać.
25. Nocą ponuro, znów pada. Beznadziejnie. Golę się po 5-ciu tygodniach. Znów iskierka nadziei na powrót.
28. Boże, daj nam doczekać powrotu!
30. Nowe listy, może jednak nastąpi odjazd. Leje, jak z cebra. Zbiórka na deszczu.

1.XI. 1939 Pobudka o 4-tej. Wymarsz i odjazd z Ciotkini. Dokąd? Odjazd o 16-ej.
2. Briańsk. Rano – śniadanie. O 12-tej w nocy przyjeżdżamy do Kozielska, stąd 8 km marszu do domu wypoczynkowego.
3. O 6-tej przybyliśmy na miejsce. Kąpiel i odwszenie. Leżę i marzę, myślę o rodzinie. Przyjdzie czas, gdy ich wszystkich zobaczę…
5. Fasowanie machorki, tytoniu, cukru. Znów gorzej z jedzeniem, brak wiadomości o zwolnieniu.
6. Nuda i beznadziejność.
7. Święto państwowe ZSRR. Do dentysty. Pogłoski o wysyłce lekarzy.
8. Żadnych zmian. Pogłoski o wysyłce żołnierzy do Brześcia, na Białoruś, do Lwowa, czy do Mińska.
9. Rejestracja. Leżę i marzę o Geni, Matce i Siostrze. Kąpiel i pranie bielizny. Spotkałem M. Grubińskiego. Może odjazd lekarz nastąpi 20-go.
12. W nocy wstawałem dwa razy. Święto. Wiadomość o niemieckich obozach dla jeńców. Kino.
13. Ani słowa o odjeździe.
17. Przybyli jeńcy z Szepietówki. Wszystko podporucznicy i porucznicy.
18. Pada. Rozlazły mi się buty, więc muszę je pozszywać. Pójdę tej nocy do szpitala. Myślę o Żonie, Matce i Dzieciach.
21. Żadnej nadziei.
24. Zadymka, zawieja. Smutek leży mi na sercu. Staram się o machorkę.
3.12.1939 Tak okropna tęsknica, że możnaby płakać. Żadnych wieści o odjeździe.
4. Dziś oni są okropni, ohydni.
5. Wieści z Poznania, żal mi pięknego Lwowa i mojej Rudi. Może ona jednak wyjechała do Poznania. Wszystko w głowie mi się przewraca.
11. Możliwe, że wyjedziemy jednak w tym miesiącu. Już się cieszę z tego powodu. Różne pogłoski. Kupiłem trochę cukru.
13. Silne mrozy, trochę zadymki. Beznadziejnie.
14. Grałem w domini, jaka szkoda, przegrałem…
15. Niektórzy otrzymali list z ZSRR.
16. Otoczenie staje się przedświąteczne. O moje słoneczko, jak to ładnie byłoby teraz w domu. Śnieg. Jak ty to bardzo lubiłaś, moje myśli są zawsze teraz z Tobą.
17. Przypominam sobie jeszcze, ja Ty opowiadałaś wówczas o filmie.
18. Praca w elektrowni. Nie ma listów.
19. Golenie przedświąteczne, smutno sercu.
20. Ach, jak ładnie byłoby w Polsce.
21. Brakuje mi listów. Oczekuję z tęsknotą.
22. Bawię się przy zakupach. Kupują dla całego bloku.
23. Przygotowania do wigilii. Ciężki dzień. Myśli moje są przy Was.
24. Mamo, Geniu, Polu, Nińko, Kaziku, Mario i Józefie. Wyglądam. Pierwsza gwiazdka dla Ciebie.
26. Listy, mróz, domino.
27. Oczekujemy na to, co przyjdzie. Mam znowu nadzieję, dużo palę. Buty znów do niczego.
28. Nadchodzą listy, marmolada.
30. Przedostatni dzień w tym roku. Oczekuję od Was odpowiedzi. O odjeździe nie słychać nic. Może nowy rok przyniesie zmianę.
31. Koniec nieszczęsnego roku. Jest godzina 9. Z głębi obozu słyszę śpiew.  Myślę o Was.
2.4.1940 Początek odjazdu.
22. Odjazd o godz. 17 z Kozielska…


Rodzina…


Maria  i Marcin Wojczak mieli kilkoro dzieci. Najstarszą córką była Maria, która poślubiła Stanisława Nowakowskiego. Dochowali się piątki dzieci: czterech córek i najmłodszego syna Floriana. Niestety, żadne z dzieci nie miało swojego potomstwa, choć dwie córki i syn przed II wojną światową zawarli związki małżeńskie.
Młodszym dzieckiem państwa Wojczaków była Józefa, która poślubiła Ignacego Frankowskiego. Jej mąż zginął w trakcie I wojny światowej, jednakże wcześniej państwo Frankowscy doczekali się szóstki dzieci, wśród których była Maria. Podobnie, jak jej późniejszy mąż Józef Andrut, urodziła się w 1902 roku. Jednym z jej braci był też Kazimierz, który przeszedł szlak bojowy z armią gen. Władysława Andersa.
Maria Andrut i Florian Nowakowski mając wspólnych dziadków byli kuzynami. W młodości spotykali się przy wielu okazjach, utrzymywali bliskie stosunki rodzinne i za pewne właśnie z tego powodu Maria zawsze ciepło mówiła o swoim krewnym. Rodziny pochodziły z Poznania. Wybuch II wojny światowej oznaczał powołanie do wojska zarówno Floriana Nowakowskiego, jak i Józefa Andruta. Obaj walczyli w kampanii wrześniowej i ślad po nich zaginął.
W listopadzie 1940 roku Maria Andrut wraz z trójką dzieci, dwoma synami: Aleksandrem (11.1926) i Marianem (03.1929) oraz córką Izabelą (11.1931) została wysiedlona z Poznania. Rodzina przez obóz przesiedleńczy w Łodzi, ostatecznie trafiła do Żelisławic koło Częstochowy. Matka podejrzewała, że powodem wysiedlenia z Poznania był fakt zgłoszenia się męża Józefa do powstania wielkopolskiego w 1918 roku. Co prawda, ze względu na wiek (16 lat) nie brał udziału w walkach, ale został zapisany. Informacje za pewne zostały odnalezione przez Niemców i właśnie dlatego tylko ta jedna rodzina została w listopadzie 1940 roku wysiedlona z kamienicy w której mieszkali.
W 1941 roku do Żelisławic trafił list wysłany przez niemiecki Czerwony Krzyż. Informował, że Józef Andrut zginął w walkach o Majdan Górny. Został zidentyfikowany na podstawie papierów znajdujących się w mundurze – listów, spisu adresów innych żołnierzy oddziału do którego przynależał oraz zdjęć rodzinnych. Wszystkie dokumenty zostały odesłane żonie do miejsca przesiedlenia wraz z informacją, że jej mąż został pochowany w polskiej, zbiorczej mogile. Informację o śmierci Józefa potwierdził później rodzinie również jeden z kolegów z jego oddziału.
We wtorek 24 sierpnia 1943 roku Maria Andrut pojechała do Częstochowy, aby kupić buty dla córeczki Izabeli. Wstąpiła do sklepu obuwniczego, zapłaciła, ale została oszukana. Wracając, przechodziła obok kiosku i wtedy zauważyła gazetę – Kurier Częstochowski. Na drugiej stronie odnalazła artykuł „O powrocie nikt już więcej nie mówi…”. Przedruk z tygodnika krakowskiego Gazeta Ilustrowana wydawanego dla jeńców polskich w Niemczech zamieścił wstrząsający do głębi dokument, mianowicie notatnik, znaleziony przy szczątkach lekarza dra Floriana Nowakowskiego – jej zaginionego kuzyna!
W marcu 1945 roku rodzina powróciła do Poznania. Początkowo Maria z córką Izabelą i synem Marianem, a później we współpracy z wnuczką Beatą starały się za wszelką cenę podtrzymać pamięć o swoim zamordowanym przez sowietów krewnym. Mama Floriana – Maria Nowakowska do końca życia nie dowiedziała się jak zginął jej ukochany syn. Nikt nie miał odwagi jej tego powiedzieć…
źródło: na podstawie materiałów udostępnionych przez rodzinę

Grobowiec rodziny Nowakowskich na cmentarzu na poznańskiej Nowinie.
Grobowiec rodziny Nowakowskich na cmentarzu na poznańskiej Nowinie.
Grób rodziny Nowakowskich
cmentarz Nowina, Poznań
źródło: materiały udostępnione przez rodzinę

Powiązane wpisy

Scroll to Top