Delegacja Federacji Rodzin Katyńskich w Moskwie w dniach 19-25 września 1992

Podobnie jak w Poznaniu, tak i we wszystkich większych miastach w Polsce na początku lat dziewięćdziesiątych powstały stowarzyszenia skupiające rodziny katyńskie. Zadania ich jednak, dotyczące grobów i ujawnienia sprawców mordu, nie mogły być
realizowane poza granicami Polski.

Powstanie ogólnopolskiej organizacji mogącej kierować swoje programy do miejsc, gdzie zostali zamordowani polscy oficerowie i policjanci, zainicjowano na pierwszym zjeździe delegatów w Warszawie w 1990 roku. Na zjeździe w 1991 roku w Katowicach uzgodniono sprawy finansowania takiej „zbiorczej” organizacji. Byłam wówczas przedstawicielem poznańskiego Stowarzyszenia KATYŃ i mój udział trwał w dwóch następnych zjazdach organizacyjnych oraz w nowej formalnie zadekretowanej wspólnocie pod nazwą FEDERACJA RODZIN KATYŃSKICH.

Przewodniczącą Federacji wybraliśmy Bożenę Łojek z Warszawy, która była historykiem sztuki i aktywnym członkiem Niezależnego Komitetu Historycznego Badania Zbrodni Katyńskiej, wdową po Jerzym Łojku, autorze książki „Dzieje sprawy Katynia”. Wielkiego znaczenia dodawał Federacji ksiądz prałat Zdzisław Peszkowski, wybrany kapelanem rodzin katyńskich.

Staraniem przewodniczącej Federacji został wniesiony do Ministerstwa Spraw Zagranicznych program odwiedzenia w Rosji wszystkich instytucji które mogą mieć informacje dokumentujące zbrodnię katyńską.

Delegację ogólnopolską stworzono z następujących przedstawicieli:

Pierwsze spotkanie

PIERWSZE spotkanie odbyło się w ambasadzie polskiej, która nie tylko zakwaterowała nas u siebie, ale przygotowała wizyty we wszystkich postulowanych przez nas miejscach, do których towarzyszył nam ambasador Stanisław Ciosek (na Kremlu) i konsul generalny Michał Żorawski. Ustaliliśmy główny powód naszego zgłaszania się do rozmów: w Polsce znajduje się 477 cmentarzy i miejsc upamiętniających żołnierzy sowieckich, a my dopominamy się zbudowania na razie dwóch cmentarzy w Rosji i trzeciego w Charkowie na Ukrainie. Zależy nam również na wprowadzeniu stałej opieki nad przyobozowymi, bardzo zaniedbanymi, małymi cmentarzykami w Kozielsku i Ostaszkowie, gdzie leżą nasi oficerowie i policjanci zmarli przed eksterminacją obozów. Celem naszym jest również dopominanie się o wszystkie materiały z zakresu ogólnie pojmowanej zbrodni katyńskiej dla śledztwa prowadzonego przez rosyjskich prokuratorów wojskowych.

Drugie spotkanie

DRUGIE spotkanie w Moskwie odbyło się w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej, gdzie naszą delegację przyjął przewodniczący Głównego Zarządu Przestrzegania Prawa w Siłach Zbrojnych Federacji Rosyjskiej gen. Paniczew oraz gen. Frołow. Udział wzięli znani nam z prowadzonego od roku śledztwa prokuratorzy płk Aleksander Trietieckij, płk Stefan Rodziewicz i płk Anisimow, przy czym ten pierwszy został właśnie odsunięty od tematu katyńskiego z wielką szkodą dla dynamiki śledztwa. Powiedział do nas, że w całej Rosji jest obecnie najlepiej zorientowany we wszystkich wątkach tematyki katyńskiej i z całym tym bagażem wiedzy nie będzie go w śledztwie. Naszym wnioskiem ze spotkania było zablokowanie postępów w uzyskaniu materiałów kończących śledztwo.

Trzecie spotkanie

TRZECIE spotkanie miało miejsce w Ministerstwie Obrony. Przyjął nas Zastępca Szefa Sztabu Generalnego gen. Anatolij Klejmienow, a w rozmowach także uczestniczył generalny dyrektor Wojennych Memoriałów płk Aleksander Bystrickij. Tu najsilniej podkreślaliśmy konieczność zbudowania cmentarzy wojennych i zapewnienia każdemu oficerowi miejsca o określonych wymiarach, na którym będzie rozpoznawalna jego narodowość, przywołany stopień wojskowy, imię i nazwisko i symbole religijne. Generał dawał nam przykład Włochów, którzy w obozie jenieckim na terenie ZSRR nie chcieli zostawiać szczątków swoich zmarłych i samolotem wywieźli je do swojego kraju. Troszczył się również o koszty ekshumacji i budowy cmentarzy, co z uporem postulujemy. W następnych odwiedzanych instytucjach towarzyszyli nam przedstawiciele Urzędu Prezydenckiego - ekspert Piotr Romanow i Igor Strokie.

Czwarte spotkanie

CZWARTYM miejscem naszych rozmów był Parlament Rosyjski. Zostaliśmy przyjęci w Radzie Najwyższej i skierowani do rozmów w komisjach. W Komisji Praw Człowieka spotkaliśmy się z przewodniczącym Kapłowem oraz m.in. duchownym o. Glebem i Teresą Piekarska, jedną z dwóch deputowanych narodowości polskiej w Radzie Najwyższej. W Komisji Praworządności i Porządku Prawnego wysłuchał naszych postulatów przewodniczący Asłachanow. Dotyczyły one prawa do własnego grobu zgodnie z międzynarodowymi przepisami konwencji genewskiej, to znaczy grobu w miejscu, gdzie żołnierz stracił życie.

Piąte spotkanie

PIĄTYM miejscem spotkania była „Łubianka” czyli Ministerstwo Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, wielkie gmaszysko, które kiedyś było siedzibą Ławrientija Berii, organizatora masowego mordu polskich oficerów i policjantów. Wielki pomnik Feliksa Dzierżyńskiego przed gmachem został usunięty, jednak wewnątrz jego popiersia patronowały pracom następców. Delegację naszą powitał i wysłuchał zastępca naczelnika Ośrodka Kontaktów ze Społeczeństwem Ministerstwa Bezpieczeństwa Władimir Tomarowskij, następnie przewodniczący Działu Rehabilitacji w Moskiewskim Zarządzie KGB płk Aleksander Michajłow. O zbrodni katyńskiej nic nie wiedzieli, ani dokumentów na ten temat nie widzieli.

Szóste spotkanie

SZÓSTYM miejscem rozmów był Komitet Archiwów Państwowych, gdzie przyjął nas zastępca przewodniczącego Anatolij Prokopienko, zapewniając, że nie ma i nie widział gdzie indziej żadnych dokumentów dotyczących polskich jeńców.

Siódme spotkanie

SIÓDMYM rozmówcą było Towarzystwo Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca, gdzie usłyszeliśmy, że w jego zasobach nie znajdują się żadne dokumenty dotyczące tysięcy polskich oficerów.

Ósme spotkanie

ÓSMYM najważniejszym punktem w naszej peregrynacji po urzędach rosyjskich był KREML. Nie wymieniłam go na początku ze względu na chronologię rozmów. Jego bramy otworzyły się dla nas dopiero 24 września, gdy mieliśmy za sobą 5 dni rozmów z władzami wojskowymi i cywilnymi. Szliśmy niekończącym się szerokim pustym kremlowskim korytarzem prowadzeni przez księdza Peszkowskiego, a on wzywał swoich kolegów z obozu w Kozielsku, swoich dowódców, wszystkich którzy w Lesie Katyńskim „czwórkami szli do nieba ”, żeby pomagali, bo idziemy w świętej polskiej sprawie, która da miejsce cmentarne dla ich kości i przekreśli haniebne kłamstwo o ich śmierci. W pewnym miejscu czekał na nas Piotr Romanow i wprowadził nas do gabinetu V- Prezydenta Aleksandra Ruckiego. Model samolotu myśliwskiego na biurku świadczył o jego przeszłości wojskowej. Zostaliśmy kolejno zaprezentowani gospodarzowi, a on doprosił do gabinetu prokuratorów wojskowych, którzy prowadzili śledztwo i byli uznawani za jednomyślnych z naszą delegacją w kwestii ujawnienia wszystkich dokumentów zbrodni. Było też przy nas przedstawicielstwo polskich władz: ambasador i konsul generalny oraz tłumaczka i korespondent PAP. V-Prezydent przyjął z zadowoleniem oświadczenie księdza Peszkowskiego o powołaniu Polskiej Fundacji Katyńskiej, która sfinansuje część zgłoszonego przez Federację Rodzin szerokiego programu ekshumacji i budowy cmentarzy na Wschodzie. Gdy tłumaczka na chwilę odeszła i ksiądz wstrzymał swoją wypowiedź, Piotr Romanow chciał tłumaczyć ją na rosyjski. Wtedy V-Prezydent niespodziewanie zainterweniował, że nie, że nie trzeba, że on rozumie, a potem zwracając się do księdza dodał, że jego matka do dzisiaj mówi dobrze po polsku. Ksiądz ze wzruszeniem serdecznie go objął, czego na Kremlu zupełnie nie spodziewaliśmy się. Na szczegółowe rozmowy przeszliśmy do gabinetu Doradcy Prezydenta Rosji ds. Politycznych Siergieja Stankiewicza. Tam spotkaliśmy prof. Natalię Lebiediewą, która była w Polsce i o jej działalności słyszeliśmy już wcześniej, jak to w archiwum KGB w Omsku zapoznała się z listami wywozowymi jeńców z Kozielska i Ostaszkowa. Siergiej Stankiewicz zwrócił się do nas z wyrazami szczególnej wspólnoty: na liście katyńskiej jest sześciu Stankiewiczów, z których dwóch najprawdopodobniej pochodziło z jego rodziny.

Wszystkie nasze wypowiedzi, które padły na Kremlu, podkreślały wolę ujawnienia prawdy o zbrodni katyńskiej, aby zdjąć z niej szyld największego kłamstwa politycznego w stosunkach międzynarodowych. Z tą oczekiwaną prawdą wiązało się wskazanie wszystkich miejsc, gdzie spoczywają zamordowani, uczynienie z tych miejsc cmentarzy wojennych, wymaganych postanowieniami konwencji genewskiej, wskazanie odpowiedzialnych za
zgładzenie polskich oficerów i policjantów, wskazanie wykonawców zbrodni, no i takie ogłoszenie prawdy, które przeważy nad pół wieku trwającymi kłamstwami. Oznacza to nową wersję najnowszej historii Europy. Takie właśnie syntetycznie przedstawione nasze stanowisko pozostawiliśmy we wszystkich wymienionych wyżej miejscach tygodniowego pobytu w Moskwie. Bardzo wysoko oceniliśmy starania polskiej dyplomacji dla spełnienia
misji delegacji rodzin katyńskich w zmieniających się stosunkach politycznych w Rosji. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że trafiliśmy na przysłowiowe pozytywne „pięć minut” w długim paśmie fatalnych stosunków polsko – rosyjskich, które może odwrócić dotychczasowe ideologicznie niechętne i politycznie nie do przyjęcia pseudo-partnerstwo między sąsiadami.

Poza oficjalnymi wizytami przygotowanymi przez polską ambasadę miało miejsce pewne wydarzenie tajemne. Przy wejściu do ambasady pewna nieznana osoba zawiadomiła o możliwości podania ważnej informacji kluczowej dla naszych starań. Przewodnik zjawi się późnym wieczorem o 11-ej na ulicy przy ambasadzie i nasz przedstawiciel ma za nim iść około 500 m., gdzie we wskazanym domu będzie mógł spotkać informatora właściwego dla interesującego nas tematu. Sprawa ta wywołała gorączkową atmosferę w naszym zespole. Przewodnicząca Federacji Bożena Łojek odważnie zadecydowała, że jej powinnością jest przyjąć tę tajemniczą choć ryzykowną propozycję. Najtrudniejsze okazało się wyjście i powrót do dobrze strzeżonej ambasady. Reszta była milczącym spacerem i spotkaniem u celu z sędziwym panem, który oznajmił, że w przewidywanym wytoczeniu partii KPZR procesu sądowego za jej zbrodniczą działalność, może być między innymi postawione oskarżenie o Katyń. Dowody na to, że oficerów polskich należy rozstrzelać, znajdują się w niedostępnym archiwum zwanym „prezydenckim” z podpisami członków Biura Politycznego WKP(b) – partii przemianowanej obecnie na KPZR. Zatem zostaliśmy poinformowani dlaczego Naczelna Prokuratura Wojskowa w żaden sposób od miesięcy nie mogła ich znaleźć, gdyż są do przeczytania w archiwum, do którego może zajrzeć tylko prezydent państwa!

Ostatnim dniem naszego pobytu w Moskwie była niedziela. Konsul Michał Żórawski zorganizował nam wyjazd małym busem do Tweru i lasu w Miednoje. Zaprosił też prokuratora Stefana Rodziewicza. W Twerze (poprzednio zwanym Kalinin) w dawnym budynku NKWD obecnie należącym do uczelni medycznej, mogliśmy zwiedzić pomieszczenia piwniczne, w których mordowano polskich policjantów. Każdej nocy trzystu. Po interwencji, że katom trudno w ręce utrzymać broń, zmniejszono liczbę rozstrzeliwanych do dwustu pięćdziesięciu. Rankiem samochody z napisem „mleko” albo „świeże pieczywo” wywoziły zwłoki do ośrodka wypoczynkowego NKWD w lesie w Miednoje i wrzucały je do wcześniej przygotowywanych dołów. Na budynku, w którym zastrzelono ponad sześć tysięcy ofiar, umieszczone są tablice ku ich czci, przywiezione z Polski. Złożyliśmy przy nich kwiaty. Następnie w lesie w Miednoje ksiądz Peszkowski odprawił mszę za ukrytych pod 50-letnimi sosnami polskich policjantów, innych funkcjonariuszy i oficerów więzionych w Ostaszkowie. Wtedy w tym lesie Bożena Łojek spacerowała ze Stefanem Rodziewiczem, przekazując mu wiadomość o dokumencie w archiwum prezydenckim.

Pożegnaniu delegatów Federacji Rodzin Katyńskich w Moskwie nadano duże znaczenie. Polska ambasada zaprosiła na coctail-party szereg osób znanych ze współpracy w kwestii katyńskiej i ogłosiła konferencję prasową dla mediów, które tłumnie przybyły, wydając się przemienione na nowy dla Rosji styl wolności słowa. Każdy z nas delegatów opowiedział jakiś fragment swojego życiorysu z Katyniem w tle i potem był obstąpiony przez
kilkunastu dziennikarzy. Nad wszystkim górowało jednak pytanie, czy znaleźliśmy prawdę, której szukaliśmy. Odpowiadaliśmy, że ciągle jest ukryta, ale mamy podstawy, żeby z
nadzieją czekać.

W Warszawie po powrocie Bożena Łojek od razu na lotnisku ogłosiła dziennikarzom podobne przekonanie, że nasze nadzieje nie wydają się płonne. Żadnych drzwi przed delegacją rodzin nie zamykano, we wszystkich najważniejszych instytucjach zgłosiliśmy nasze postulaty o cmentarzach i ujawnieniu prawdy, co było przyjmowane ze zrozumieniem. Opuściliśmy Moskwę z przekonaniem, że rosyjskie śledztwo w sprawie zbrodni katyńskiej doczeka się materiałów, które pozwolą je zakończyć.

Już po tygodniu ekspert w urzędzie Prezydenta Rosji Piotr Romanow zawiadomił o zaaprobowaniu naszych postulatów. Mogą rozpocząć prace topografowie w lasach Katynia i Miednoje, aby ustalić miejsca ekshumacji, co było naszym warunkiem właściwego obszaru cmentarzy. Umowa polsko- rosyjska o cmentarzach wojennych szybko zostanie podpisana.

Trzy tygodnie po powrocie naszej delegacji z Moskwy niespodziewanie przybył do Warszawy Naczelny Archiwista Państwowy prof. Rudolf Pichoja. 14 października 1992 roku wręczył Prezydentowi Polski Lechowi Wałęsie specjalną przesyłkę od Prezydenta Borysa Jelcyna: zbiór dokumentów o zbrodni katyńskiej. Zbiór ten przez pół wieku był najściślej strzeżoną tajemnicą Rosji, mówiącą kto, kiedy, z jakich powodów podjął decyzję dokonania masowej egzekucji polskich oficerów i policjantów. Dnia 5 marca 1940 roku decyzję podpisali: Stalin, Woroszyłow, Mołotow, Mikojan. Protokolant dopisał : Kalinin – za, Kaganowicz – za.

W niedługim czasie zaszły wydarzenia, mające związek z zagadnieniami zarysowanymi w powyższym sprawozdaniu:

  • płk Trietieckij, który – jak się zdawało – tylko czasowo był odsunięty od przewodniczenia grupie śledczej w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej, został
    skierowany do całkiem innej tematyki w Zabajkalskim Kraju,
  • z Moskwy nadeszła wiadomość o nagłej śmierci prokuratora polskiego pochodzenia – z rodziny pisarki Marii Rodziewiczówny – pułkownika w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej Stefana Rodziewicza,
  • zaniechano wytoczenia procesu przeciwko zbrodniczej partii komunistycznej KPZR,
  • został zwolniony ze stanowiska V-Prezydenta Rosji Aleksander Ruckoj i urząd ten zlikwidowano,
  • Siergiej Stankiewicz szukał oparcia w Polsce, gdzie musiał się przenieść.
Budowę cmentarza wojennego w Katyniu, poprzedzoną pracami topograficznymi i ekshumacyjnymi, rozpoczętą w 1995 roku przez uroczyste położenie kamienia węgielnego w obecności Prezydenta Lecha Wałęsy, zakończono otwarciem cmentarza w 2000 roku. Również w tym roku otwarto cmentarze wojenne w Miednoje i na Ukrainie w Charkowie – Piatichatkach.

Jadwiga Fęglerska
Poznań, dnia 12 grudnia 2020 roku

Scroll to Top