"Odebrano im życie, by zabić Polskę..."
Byli solą tej ziemi, jej dumą i przyszłością. Kiedy we wrześniu 1939 roku wyruszyli z Wielkopolski na wojnę z hitlerowskim okupantem, musieli się liczyć ze śmiercią na polu walki. Bo taki jest los żołnierza. Nie polegli w walce. Zostali bestialsko zamordowani – strzałem w tył głowy. Z rąk tych, którzy 17 września zadali Polsce zdradziecki cios w plecy. Stalinowski reżim, sprzymierzony z Niemcami, wykorzystał sytuację, aby rozprawić się ostatecznie z Polakami. Za przegraną wojnę 1920 roku, za brak pokory wobec nowego porządku, za tę Polskę w sercach i hasło „Bóg Honor Ojczyzna” na sztandarach.
Blisko 2000 Wielkopolan nie wróciło do domów z sowieckich obozów, nie pożegnało się z najbliższymi. Ich ciała wrzucono do dołów i przysypano ziemią. Na wieczne zapomnienie. Katyń, Charków, Miednoje, Bykownia, Kuropaty – te miejsca zbiorowych mogił Polaków, zamordowanych przez stalinowskich zbrodniarzy, wywoływać w nas będą zawsze ból, a wśród ich bliskich pytanie – dlaczego oni, dlaczego zginęli w tak okrutny sposób? Stalin i jego poplecznicy nienawidzili Polaków i bali się ich jednocześnie. Eksterminacja najlepszych przedstawicieli narodu była zemstą i dowodem strachu. Kilkoma podpisami, złożonymi 5 marca 1940 roku przez członków Biura Politycznego Komitetu Wszechzwiązkowej Partii Bolszewików Związku Radzieckiego zdecydowano o wymordowaniu 25 700 polskich więźniów – bezbronnych ludzi, nękanych głodem i chorobami. Ich jedyną „winą” była miłość do ojczyzny. Tej koszmarnej, masowej zbrodni od początku towarzyszyło kłamstwo. Rodziny pomordowanych deportowano w głąb Rosji, głównie na Sybir i do Kazachstanu – gdzie czekał je głód, często śmierć. Aby nie pytali, aby nie dociekali, co stało się z ich bliskimi.
Zbrodnia, której symbolem stał się las katyński, nie była wynikiem szaleństwa, lecz zimnej kalkulacji i zapewne nieprzypadkowo tak wiele miała wspólnego z eksterminacją polskiej inteligencji przez hitlerowców. Wszak tajna umowa z 28 września 1939 roku zobowiązywała III Rzeszę i ZSRR do zwalczania wszelkich form polskiego oporu wobec okupacji. I obaj najeźdźcy wywiązywali się z niej z gorliwością i bez skrupułów. Aż do 1990 roku władze ZSRR zaprzeczały swej odpowiedzialności za mord katyński, ale prawdy nie dało się zamordować tak jak ludzi. Polacy cały czas o tę prawdę walczyli – w kraju i na emigracji. W wolnej Polsce upowszechnienie prawdy o Katyniu stało się jednym z naszych najważniejszych obowiązków wobec historii. Pomniki postawione w różnych regionach kraju stały się symbolicznymi miejscami pamięci i modlitwy za tych, którym chciano tę pamięć odebrać.
Szanowni Państwo, odsłonięcie tablicy pamięci o mieszkańcach Wielkopolski, którzy stali się ofiarami stalinowskiej zbrodni, jest kolejnym, bardzo ważnym krokiem w naszych działaniach mających ich upamiętnić i na zawsze umieścić w narodowym panteonie. 1939 nazwisk umieszczonych na tablicy w kościele pw. św. Jana Kantego w Poznaniu nie tylko przypomina o ludziach, którzy padli ofiarą okrutnej zbrodni. Ta tablica jest też przestrogą, do czego prowadzi totalitaryzm i nienawiść. Pamięć o zbrodni katyńskiej jest naszym obowiązkiem wobec przeszłości i przyszłości. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tablicy pamięci Wielkopolan, ofiar ludobójstwa katyńskiego. Będziemy się pod nią spotykać, tak jak pod pomnikiem Ofiar Katynia i Sybiru, aby dawać dowód naszej pamięci i złożyć hołd bestialsko zamordowanym.
Cześć ich pamięci!
Przemówienie wygłoszone w dniu 19 września 2018 roku na uroczystości odsłonięcia i poświęcenia tablicy pamięci „Mieszkańcy województwa poznańskiego – ofiary ludobójstwa katyńskiego” w kaplicy Św. Jana kościoła Św. Jana Kantego w Poznaniu.
Marek Woźniak
Marszałek Województwa Wielkopolskiego